Rekrutacja trwa — zapraszamy do żłobka AniMiś!
AniMiś ŻŁOBEK 731 380 112

Jak wychować dziecko, które wierzy w siebie

Jak wychować dziecko, które wierzy w siebie

Dziecko zaczyna wierzyć we własne możliwości wtedy, gdy wielokrotnie doświadcza, że samo sobie z czymś poradziło — a nie wtedy, gdy słyszy, że jest zdolne. Pochwała jest komentarzem do doświadczenia; bez doświadczenia zostaje sama. Dlatego najskuteczniejszą rzeczą, jaką rodzic może zrobić dla pewności siebie dwulatka, jest pozwolenie mu na wysiłek, który sam udźwignie.

Ten tekst jest drugą stroną wpisu o wyręczaniu. Tamten opisuje, co poczucie wartości dziecka osłabia; ten — co je buduje.

Skąd naprawdę bierze się wiara w siebie

Z zamkniętej pętli: spróbowałem → było trudno → dałem radę. Każde przejście tej pętli zostawia po sobie ślad. Setki takich przejść składają się na przekonanie „zwykle sobie radzę”, które nazywamy pewnością siebie.

Kluczowe jest środkowe ogniwo. Jeśli usuniemy trudność — zapniemy guzik, bo dziecko się męczy — pętla się nie domyka. Dziecko dostaje wynik, ale nie dostaje doświadczenia poradzenia sobie. Powtarzane codziennie, przez miesiące, uczy czegoś przeciwnego do zamierzonego.

Cztery rzeczy, które to budują

1. Zadania trudne, ale wykonalne.

Za łatwe nie daje nic, bo nie ma czego pokonać. Za trudne kończy się frustracją i zniechęceniem. Właściwy poziom to taki, przy którym dziecko musi się postarać i ma realną szansę.

W praktyce: dwulatek, który nie zapnie zamka, zwykle zsunie kurtkę z ramion. Trzylatek, który nie nakryje do stołu, przyniesie swój kubek. Chodzi o znalezienie tego kawałka zadania, który jest jego.

2. Zauważanie wysiłku, nie wyniku.

Różnica jest większa, niż wygląda. „Jesteś taki zdolny” mówi dziecku, że liczy się cecha, której nie kontroluje. „Długo próbowałeś i w końcu weszło” mówi, że liczy się coś, co zależy od niego.

To drugie zdanie działa również wtedy, gdy się nie udało — a to jest jego największa zaleta.

3. Prawo do nieudanej próby.

Dziecko, które nie może przegrać, nie może też wygrać naprawdę. Jeśli każda porażka jest natychmiast łagodzona, wygładzana i przykrywana, dziecko uczy się, że porażka to coś, czego dorośli nie wytrzymują — więc pewnie jest groźna.

Rozlane mleko wytarte wspólnie, bez komentarza, uczy więcej niż rozlane mleko wytarte za dziecko w milczeniu i więcej niż uwaga „mówiłam, żeby uważać”.

4. Sprawczość w drobiazgach.

Wybór między dwiema koszulkami. Decyzja, czy najpierw buty, czy czapka. Możliwość odmówienia dokładki. Małe decyzje, w których dziecko realnie wpływa na rzeczywistość, są treningiem tego samego mechanizmu co duże.

Czego lepiej nie robić

Nie chwal na wyrost. „Genialnie!” po czynności, którą dziecko wykonało byle jak, jest nieinformacyjne, a dzieci wychwytują to szybciej, niż zakładamy. Nadużyta pochwała traci wartość, a razem z nią traci ją pochwała zasłużona.

Nie porównuj — także pozytywnie. „Jesteś szybszy niż Zosia” buduje pozycję w rankingu, nie wiarę we własne możliwości. Ranking można przegrać w każdej chwili.

Nie poprawiaj natychmiast. Krzywo założony but, przekrzywiona czapka i niezbyt równo ułożone klocki mogą tak zostać. Poprawienie na oczach dziecka kasuje osiągnięcie, które właśnie zdobyło.

Nie ratuj z każdej frustracji. Krótka złość na to, że coś nie wychodzi, jest częścią uczenia się, nie sygnałem alarmowym. Bycie obok wystarczy.

Jak to wygląda w żłobku

Sala żłobkowa jest do tego wyjątkowo dobrym miejscem, bo powtarzalne czynności zdarzają się w niej wielokrotnie każdego dnia — a to właśnie powtarzalność, nie wielkie okazje, buduje przekonanie o własnych możliwościach.

Dzieci same wkładają buty, choć trwa to dłużej. Same niosą swój kubek. Same sprzątają po zabawie — nie idealnie, ale samodzielnie. Przy jedzeniu pozwalamy na bałagan, bo nauka jedzenia łyżką bez bałaganu nie istnieje. O konkretnych sytuacjach z sali piszemy w tekście o wyręczaniu i samodzielności.

Mała grupa ma tu przewagę czysto praktyczną: na samodzielność potrzeba czasu. Kiedy dzieci jest niewiele, można pozwolić dziecku zakładać but przez cztery minuty. Przy dużej grupie ten czas po prostu nie istnieje i dorosły zaczyna wyręczać z konieczności, nie z wyboru.

Kiedy dziecko wycofuje się z prób

Zdarza się, że dziecko przestaje próbować — odsuwa zadanie, mówi „nie umiem”, zanim spróbuje. Zwykle stoi za tym jedna z trzech rzeczy: zadanie jest realnie za trudne, dziecko doświadczyło zbyt wielu poprawek, albo trudność ma inne podłoże niż motywacja.

Ta trzecia możliwość bywa przeoczana. Dziecko, które unika ubierania, może mieć trudność z metkami i konsystencjami; dziecko, które nie chce chodzić boso, może reagować na fakturę. To bywa kwestia przetwarzania bodźców, a nie wiary w siebie — i wtedy zachęcanie nie pomoże, bo nie w tym rzecz.

Najczęstsze pytania

Czy chwalenie dziecka jest złe? Nie. Szkodliwa jest pochwała pusta i nadużywana. Pochwała opisująca konkret — co dziecko zrobiło i jak się starało — działa dobrze.

Od jakiego wieku warto dawać dziecku wybór? Już u rocznego dziecka można stosować wybór z dwóch opcji. Im młodsze dziecko, tym mniej opcji.

Co, jeśli nie mamy rano czasu na samodzielne ubieranie? Wybierz jedną czynność dziennie, na którą czas jest. Codzienne buty są warte więcej niż niedzielne „wszystko sam”.

Czy dziecko nieśmiałe ma mniejszą wiarę w siebie? Niekoniecznie. Nieśmiałość to cecha temperamentu, nie miara poczucia własnej wartości. Dziecko ostrożne może być bardzo pewne swoich możliwości — tylko wolniej wchodzi w nowe sytuacje.

Czy w małej grupie dziecko ma więcej okazji do samodzielności? W praktyce tak, bo dorosły ma czas poczekać. To jest ta różnica, o której piszemy w tekście o kameralnym żłobku.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda dzień, w którym dzieci robią rzeczy same — umów wizytę.

← Wróć do bloga